Sprawą Pomnika Wyzwolenia Ziemii Warmińsko-Mazurskiej  autorstwa Ksawerego Dunikowskiego nasz oddział zainteresował się już w lipcu tego roku, najpierw przeprowadzając dotyczącą go sondę uliczną a następnie debatę publiczną. Zarówno jeden jak i drugi event miał przyczynić się do wysnucia jednolitego i optymalnego wniosku i odpowiedzi na pytanie, jakich działań powinniśmy się podjąć w sprawie pomnika i jak zagospodarować przestrzeń wokół niego.  18 września  dwóch naszych działaczy – Kamil Leśny i Michał Woźnica – przeprowadzili wywiad z prezydentem Olsztyna, Piotrem Grzymowiczem, także w sprawie wspomnianego pomnika. 

Kamil Leśny: Panie Prezydencie, chcielibyśmy dzisiaj poruszyć kontrowersyjny temat, jakim jest monument znajdujący się przy placu Xawerego Dunikowskiego, a mianowicie Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej, potocznie zwany „Szubienicami”. Nasze stowarzyszenie w sierpniu bieżącego roku zorganizowało otwartą debatę w związku z powyższym zagadnieniem, na której mieszkańcy Olsztyna mogli wzbogacić się o historię oraz niuanse dotyczące tego pomnika. Przeprowadziliśmy również sondę uliczną na Starym Mieście, z której wynika iż mieszkańcy Olsztyna dzielą się na dwie różne grupy: grupa pierwsza wolałaby aby ten pomnik zniknął z przestrzeni publicznej, gdyż swoją tematyką nawiązuje do podbojów Armii Czerwonej, a druga preferuje pozostawienie szubienic w obecnej formie, gdyż są niejako wizytówką miasta. Nasze pierwsze pytanie brzmi zatem: Jaki jest pański, Panie Prezydencie, stosunek do tego monumentu?

Piotr Grzymowicz: Zacznijmy od stanu faktycznego związanego z tym pomnikiem oraz terenem wokół niego. Jak wszyscy wiemy, w 1993 roku pomnik ten został wpisany do rejestru zabytków, a w 2010 stowarzyszenia wystąpiły o wpisanie do rejestru samego pomnika wraz z otoczeniem, w którym się znajduje, co też się stało. Tak przedstawia się stan prawny na dziś. Co do historii pomnika, to wiemy, iż został on wykonany przez Xawerego Dunikowskiego w czasach powojennych i w roku 1954 odbyło się jego odsłonięcie, jednak pewnych uprzednio przygotowanych projektów olsztyńskich architektów odnośnie terenu dokoła samego monumentu  nie udało się zrealizować. Niezmiennie, pomnik umiejscowiony jest na placu dokładnie od 63 lat. Wcześniej nazywał się Pomnikiem Wdzięczności Armii Czerwonej, potem przemianowano go na Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej. Wielokrotnie dyskutowaliśmy na ten temat z pozycji Ratusza. Przede wszystkim rozmawialiśmy z mieszkańcami naszego miasta oraz organizacjami pozarządowymi, które miały interesujące propozycje. W roku 2003/2004 został opracowany miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który sankcjonował ówczesny stan wpisania do rejestu zabytków tylko pomnika, jak również przyznawał miastu przejściowe przyzwolenie na utworzenie na placu parkingu i pozostawienie go, aż do momentu przebudowy terenu. Ten stan trwa do chwili obecnej. W latach 2010-2012, gdy rozpoczęliśmy szeroką dyskusję na temat możliwości wyeksponowania tego obszaru, jak również sposobu na opowiedzenie historii pomnika i zdarzeń, które przedstawia, uznaliśmy iż jego nazwa powinna być zmieniona. Padła nawet propozycja przemianowania monumentu na Pomnik Ofiar Totalitaryzmu Wojennego. Do Polski w czasie wojny wkroczyły wojska  III Rzesza Niemiecka i Związek Radziecki. 17 września obchodziliśmy rocznicę napaści Związku Radzieckiego na Polskę i na pewno nie jest to powód do „wdzięczności”, a wręcz przeciwnie. Wiemy doskonale, że ta wojna mogłaby mieć inny przebieg gdyby nie pakt Ribbentrop-Mołotow oraz  mordy, które były dokonywane zarówno przez nazistów jak i Sowietów na Narodzie Polskim. W związku z tym, pamiętając jakie krzywdy poniósł nasz naród w czasie II wojny światowej, uważamy że to miejsce powinno przypominać o tych tragicznych chwilach, ale też pozostać w nadanej przez nas formule zagospodarowania terenu w oparciu o edukację oraz architekturę. Wraz z organizacjami pozarządowymi przygotowaliśmy wtedy pewne założenie odnoszące się do konkursu ogólnopolskiego na zagospodarowanie placu Dunikowskiego w duchu pamięci o historii naszego Narodu, a szczególnie okresu II Wojny Światowej. Konkurs wygrała pracownia, na czele której stał warszawski architekt, pochodzący z Olsztyna. To on przygotował projekt. Trwało to dosyć długo, bo prawie 4 lata, gdyż uzgodnienia konserwatorskie przebiegały dłużej niż przewidywaliśmy. Finalnie gotowy projekt otrzymaliśmy w 2016 r., a teraz chcemy go zrealizować. Nakłady, które zostały poniesione w tym celu, to kwota 130 tys. zł za sam projekt. Koszty realizacji całego zadania wynoszą ok. 5-6 mln zł. Teraz jedyną kwestią jest znalezienie środków, abyśmy mogli zrealizować to zadanie. W projekcie mieści się  zarówno zagospodarowanie samego placu, jak i część edukacyjna obrazująca historię związaną z tym pomnikiem a przede wszystkim z mieszkańcami Olsztyna i cierpieniami Narodu Polskiego. W projekcie mieści się również sama nazwa pomnika, która jest być może nieadekwatna do sytuacji historycznej. Sam mówiłem, że powinien to być pomnik dedykowany ofiarom okresu nazistowskiego i sowieckiego. Ta kwestia jest jeszcze przed nami, z pewnością musimy na te tematy rozmawiać i podjąć ewentualne działania.

K.L.: Panie Prezydencie, z informacji prasowych dowiedzieliśmy się, że w połowie maja był Pan w Warszawie z wizytą u pani minister Magdaleny Gawin (Generalnego Konserwatora Zabytków). To właśnie tam uzyskał pan informację, iż pani minister wysunęła sugestię dotyczącą usunięcia pomnika z przestrzeni publicznej, zaś pana pomysł odnośnie do zmiany nazwy monumentu odrzuciła. Czy pani minister w jakikolwiek sposób uargumentowała swoje stanowisko?

P.G.: Pani minister nie uargumentowała swojego stanowiska, powiedziała natomiast, że posiada fundusze aby ten pomnik rozebrać i tak też poleciła mi zrobić. Jednocześnie podała w wątpliwość to, czy pomnik jest autorstwa Xawerego Dunikowskiego. Jasno oczekiwała, że ten pomnik  zostanie rozebrany. Rozmowa była więc bardzo krótka. Powiedziałem oczywiście, że rozmawialiśmy na ten temat w mieście niejednokrotnie i że w 2012 roku podjęliśmy działania związane z przygotowaniem projektu, który w sposób jednoznaczny ma odnosić się do naszej historii, do tych tragicznych chwil, jak również do pomnika jako pewnego symbolu, związanego z cierpieniami Narodu Polskiego.

M.W: Po tym spotkaniu Urząd Miasta podał, że czeka na ruch ze strony Ministra Kultury . Jaka była jego odpowiedź?

P.G.: Cóż, pani minister Gawin wiedziała, że Prezydent miasta, jako właściciel tego terenu, może składać wnioski o wykreślenie pomnika z rejestru zabytków. Oczekiwała, że to zrobię, gdyż mogły zrobić to tylko dwie osoby: ja oraz pani minister, tyle że drogą urzędową. Chciała więc zrealizować swój pomysł moimi rękoma.

M.W.: Czy to oznacza, że relacje pomiędzy Olsztynem a Warszawą w sprawie pomnika źle się przedstawiają?

P.G.:  Szczerze mówiąc byłem zaskoczony samym tematem rozmowy, gdyż sądziłem, że skoro dostałem zaproszenie od pani minister na spotkanie — co wcześniej nigdy mi się nie przytrafiło — to myślałem, że będziemy mogli porozmawiać o zabytkach naszego miasta, o dotacji na wyartykułowanie i uczytelnienie naszych średniowiecznych reliktów. Jak wspomniałem, rozmowa trwała krótko, pani minister zaproponowała pokrycie kosztów rozbiórki pomnika, a resztę pracy miały pokryć fundusze miasta. Jednak w latach 2010-2012 określiłem się odnośnie do tej sprawy, gdy padły propozycje takiego a nie innego zagospodarowania tego miejsca. Zostały wówczas już wtedy zaangażowane środki publiczne oraz wiele różnych środowisk. Po tych konsultacjach przyjęliśmy określony typ postępowania i pewną linię do realizacji celu, jakim jest przygotowanie tego miejsca do pełnienia funkcji edukacyjnej dla młodego pokolenia, jak również miejsca, które już teraz wpisało się w przestrzeń publiczną Olsztyna. W planach z końca lat 40. uwzględnione było istnienie Parku Centralnego, co również zostało przez nas zrealizowane, więc ta przestrzeń publiczna ze sobą koresponduje.

M.W.: Odnosząc się do Pana poprzednich słów, czy spodziewa się pan, że pani minister może doprowadzić do wykreślenia tego pomnika z rejestru zabytków?

P.G.: Takie pytanie należy kierować do pani minister, nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Pani minister ma rozległe kompetencje, natomiast jestem przekonany, że w ramach społeczeństwa obywatelskiego i budowy naszych relacji powinniśmy nie tylko stosować się do przepisów, które warunkują ten zakres, ale również patrzeć szerzej. Kompetencje do wykreślenia monumentu z rejestru zabytków posiadamy zarówno ja jak i pani minister. Ja  już swoje stanowisko państwu przekazałem, wspominając również o działaniach przeze mnie podjętych — dialogu z organizacjami pozarządowymi i mieszkańcami. Efektem tych rozmów było nakreślenie pewnego planu oraz celu, który chcemy osiągnąć, publiczne środki zostały rozdysponowane i chciałbym ten projekt doprowadzić do końca. Natomiast jeżeli pani minister uzna wykreślenie pomnika z rejestru zabytków za stosowne i będące w ramach obowiązujących przepisów, to wtedy musi rozwiązać to drogą urzędową. Dopiero wtedy można będzie podejmować w tym zakresie inne decyzje.

K.L.: Kolejnym aspektem, który na pewno w pewien sposób łączy się z szubienicami, jest podpisanie przez prezydenta Andrzejda Dudę nowelizacji tzw. ustawy dekomunizacyjnej, która zakazuje propagowania obiektów, mających związek z ustrojem totalitarnym bądź komunizmem, wskutek czego zmienia się teraz nazwy wielu ulic oraz placów. Ustawa zostanie wprowadzona w życie 21 października, a Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej z widniejącym na nim symbolem sierpa i młotem wpisuje się w tę ustawę. Jak się Pan do tej sprawy odniesie?

P.G.: Po pierwsze, nasz projekt nie zakłada propagowania komunizmu, natomiast ma na celu ukazanie tragicznej historii Narodu Polskiego w kontekście II Wojny Światowej oraz napaści Sowietów oraz nazistów na Polskę. Poza tym, w tej chwili ustawa nie obejmuje zabytków, więc decyzja o wykreśleniu pomnika z rejestru zabytków należy do pani minister Gawin. Tak jak powiedziałem na początku, plac będzie miejscem pamięci o przeszłych zdarzeniach, o ludziach którzy do nich doprowadzili oraz o tym, jakie naród polski poniósł w związku z tym straty.

M.W.: Ustawa dekomunizacyjna prowadzi również do zmian nazw ulic, a w Olsztynie są ulice, które nawiązują do komunizmu. Przykładem mogą być: ulica 22 Stycznia, ulica Wyzwolenia, a nawet ulica Dąbrowszczaków. Czy zamierza Pan podjąć w związku z tym jakieś działania?

P.G.: Jest to kompetencja Rady Miasta, która już zajęła się tą sprawą. Na ostatniej sesji podjęła ona odpowiednie uchwały. Oczywiście, jeśli wojewoda uzna, że Rada Miasta nie dopełniła swoich obowiązków, to może zaproponować powołanie jakiegoś ciała zastępczego i, zgodnie z uchwałą, proponować inne rozwiązania.

K.L.: Odnośnie do tych innych rozwiązań, jako Młoda Prawica przeprowadziliśmy w lipcu sondę, w której pojawiła się propozycja przeniesienia pomnika w inne, mniej publiczne miejsce. Co prawda pomnik ten jest zabytkiem, jednak jest określony w rejestrze jako „zabytek ruchomy”, co oznacza, że można go przenieść pod warunkiem, iż nie zostanie uszkodzony lub zmodyfikowany w samym procesie. Co Pan sądzi o takim rozwiązaniu?

P.G.: Pomnik składa się z bloków o wadze 480 ton, które postawione są na palach Straussa, aby nie zaczęły przechylać się i chwiać, co miało miejsce w latach 50. Jakiekolwiek przemieszczenie tego pomnika wiąże się z ogromnymi kosztami. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że pieniądze nie grają roli, natomiast zawsze są to środki publiczne.

M.W.: Rozumiem, jednak w Olsztynie działa osoba, która twierdzi, że znalazła ludzi, którzy przenieśliby ten pomnik za darmo.

P.G.: Przy przenoszeniu takich ogromnych granitowych ciężarów mogą zdarzyć się różne rzeczy. Nie wiemy czy nie doszłoby do uszczerbku, jeśli chodzi nawet o same bloki. Taka operacja wymagałby bardzo specjalistycznego sprzętu oraz ogromnego dźwigu. Nie ulega jednak wątpliwości, że w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.

M.W.: W lipcu odbyła się debata, organizowana przez nasze stowarzyszenie, właśnie w sprawie „szubienic”. Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się do tego, że pomnik nie może dalej stać w obecnym otoczeniu parkingu. Wiemy, że miasto ma plany odnośnie zagospodarowania tego miejsca.

K.L. Z informacji dostępnych publicznie wynika, iż projekt zagospodarowania placu już w 2012 r. został rozstrzygnięty a w 2016 przeszedł przez konsultacje z generalnym konserwatorem zabytków. Jak wygląda proces realizowania takiego projektu?

P.G.: Jeśli obiekt jest wpisany do rejestru zabytków, to każdy projekt przed złożeniem do urzędu wniosku o pozwolenie na budowę, musi być zatwierdzony przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jako urząd nie możemy wydać takiego pozwolenia dla zabytku, jeśli projekt wcześniej nie uzyska akceptacji konserwatora. Pewne uzgodnienia związane z oświetleniem i ogólnym urządzeniem tego miejsca trwały dość długo i przez to złożenie projektu trwało cztery lata. Uzgodnienia z konserwatorem zabytków prowadził autor tego projektu. W kwietniu 2016 roku ten projekt został złożony w urzędzie z wnioskiem o pozwolenie na budowę i obecnie jest już gotowy do realizacji. Ważną kwestią jest zabezpieczenie środków finansowych, ponieważ wcześniej z środków programów unijnych z lat 2007-2013 zrewitalizowaliśmy i zmodernizowaliśmy Plac Jana Pawła II, Plac Jedności Słowiańskiej, Plac Konsulatu Polskiego oraz Plac Solidarności. Okazuje się, że na chwilę obecną tych środków już nie ma, więc musimy je pozyskiwać z innych źródeł. Pamiętajmy, że nie jest to mała kwota jak na rozmiar tego zadania.

M.W.: Panie prezydencie, obecnie na Placu Xawerego Dunikowskiego znajduje się parking, z którego korzystają m.in. urzędnicy i interesanci miejscy. W takim razie, co stanie się z tymi miejscami parkingowymi, w razie rozpoczęcia realizacji projektu?

P.G.: Zachęcam mieszkańców do korzystania z usług transportu publicznego. Tych tras jest jeszcze mało, ale rozbudowujemy je i będziemy rozbudowywać. Obecnie w mieście mamy zarejestrowane 126 tysięcy samochodów plus 11 tysięcy dojeżdżających z miejskiego obszaru funkcjonalnego, więc jeśli wszyscy chcieliby dojeżdżać samochodami, to tak się nie da. Wobec tego, moim całkiem nieodległym marzeniem jest przerzucenie się na inne formy transportu, np. transportu pieszego, rowerowego. Trudno ludzi do tego zachęcić, ale niestety nasz świat musi iść w kierunku ograniczania indywidualnego transportu. Poza tym przy pl. Solidarności również jest parking i nie wszystkie miejsca są tam zajęte. Swoją drogą uważam, że urzędnicy powinni jeździć transportem publicznym albo rowerami, ponieważ kiedy jadą do pracy, przez 8 godzin blokują miejsce parkingowe i w rezultacie petenci nie mogą zaparkować. Sam wyłączyłem jeden parking dla urzędników przy ratuszu. Jeśli chodzi o miasto, to mamy wiele koncepcji realizacji systemów parkingowych. Niestety na dzisiaj brakuje na to wszystko środków, więc nie powstanie to z dnia na dzień, ale wiemy, gdzie te parkingi będą umiejscowione. Dobrze byłoby, gdyby ludzie przyjezdni zostawiali swoje samochody na przedmieściach miasta a następnie przesiadali się do transportu publicznego. Mówimy o zrównoważonym rozwoju, a więc taki też musimy preferować, ponieważ przy 126 tysiącach samochodów i 174-tysięcznym mieście nie da się każdemu zapewnić miejsca parkingowego. Zdecydowanie jestem za likwidacją parkingu na placu Dunikowskiego, zresztą w miejscowym planie szczegółowym z roku 2003 jest napisane, że jest to tylko stan przejściowy.

MW: Co ciekawe, w tym planie było napisane, że uwzględnia się parking podziemny, ale tego w projekcie nie ma.

P.G.: Tego typu parkingi powstają, na przykład we Wrocławiu, w Krakowie, ale to są bogate miasta, nie możemy się do nich porównywać. Gdyby były środki finansowe, czy inwestor zewnętrzny, który oczywiście mógłby realizować w tym swój biznes i wiedziałby, że to mu się po latach zwróci, to zapewne by coś takiego powstało, ale na dzisiaj nie ma takich. My też nie mamy pieniędzy, bo na pewno mniej kosztuje parking czy to na powierzchni, czy to idący w górę. Taki projekt przygotowujemy przy ulicy Mochnackiego, gdzie potencjalni inwestorzy są. Mam nadzieje, że to powstanie lecz najpierw musimy uchwalić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, ale tak jak powiedziałem, wchodzenie w podziemie wiąże się z bardzo wysokimi kosztami.

K.L.: Panie Prezydencie, na naszej debacie padło wiele rozwiązań co do zagospodarowania placu, mi.n. wykucie tablic z miejscami kaźni narodowej, czy wstawienie tablic interaktywnych, które by pokazywały historię regionu i pomnika.

M.W.: Pojawił się także pomysł, żeby pokazać trochę więcej historii o tym pomniku, wizji artysty, która trochę może zmieniać patrzenie na ten pomnik. Jest tam np. idea niezamkniętego łuku tryumfalnego, ponad tę przerwę wychodzi wieża kościoła. Czy projekt przebudowy placu jest na takim etapie, że można takie zmiany wprowadzić, czy już nie?

P.G.: Uważam, że nie ma akurat z tym, o czym mówicie — o historii i tablicach — żadnego problemu. Takie rzeczy chcielibyśmy umieścić, bo już podczas rozmów z przedstawicielami Świętej Warmii takie propozycje padły i zdecydowanie jestem za. Co do uzgodnień z wojewódzkim konserwatorem zabytków — to były 4 lata rozmów, ale pewne rzeczy, jeśli będziemy się z nimi wszyscy zgadzać, będzie można wprowadzić do czasu zapewnienia finansowania, gdyż my tego finansowania z dnia na dzień nie będziemy mieć. Tak więc bardzo dobrze, że ta dyskusja się toczy, bo moim zdaniem te propozycje z pewnością mogą dzisiaj — w ramach jeszcze tego projektu — być uwzględnione. Ale z czym się to wiąże — na pewno z pewną pracą architekta mającego prawa autorskie do projektu, którego musielibyśmy poprosić, żeby wprowadził te pomysły w porozumieniu z konserwatorem zabytków. Plac jest miejscem chronionym, więc każde działanie, zarówno na projekcie, jak i potem w realizacji takich uzgodnień wymaga. To jest kwestia jak najbardziej do uwzględnienia.

M.W.: Chcielibyśmy jeszcze zapytać o pewną kontrowersyjną sprawę, otóż w internecie wyczytaliśmy, że nie można znaleźć dokumentu potwierdzającego zmianę nazwy pomnika, z „Wdzięczności Armii Czerwonej” na „Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej”, tym samym, jeśli nie ma takiego dokumentu, to decyzja o wpisaniu do rejestru zabytków jest bezprawna, sprawą zajmuje się od kilku lat pan Antoni Górski. Czy rzeczywiście nie można znaleźć dokumentu?

P.G.: U nas takich dokumentów nie ma. Jedynie Wojewódzki Konserwator powinien to wszystko mieć, pewnie chętnie by z wami porozmawiał, jest bardzo otwartą osobą.

Pan Prezydent odniósł się jeszcze do głośnej ostatnio sprawy dworca głównego.

P.G.: W sprawie dworca moje zdanie jest takie: my uczestniczymy jako jeden z elementów całej układanki pod tytułem „dworzec”. Do nas należy jedynie układ komunikacyjny przy dworcu, który po wcześniejszych konsultacjach, rozmowach, ustaleniach w taki, a nie inny sposób został przygotowany w formie projektu i jest realizowany. Z koleją i PKS-em rozmawiamy co najmniej od 5-6 lat. I ani kroku nie zrobili do przodu.

M.W.: Czyli chcą pozostawienia status quo?

P.G.: Nie, po pierwsze nie dogadali się między sobą. Bo spółka przewozów samochodowych, Retail Provider, która kupiła od skarbu państwa w 2011 tę nieruchomość, chce realizować obiekt handlowy również z częścią dworcową. I to wymaga porozumienia, bo PKP SA Nieruchomości to jest spółka skarbu państwa, Retail Provider, do którego należy Dworzec Autobusowy to po prostu prywatna spółka, sprzedana przez skarb państwa osobie fizycznej, czy prawnej, która to kupiła i która chce na tym zrobić biznes. Do tej pory się nie dogadali. Są coraz bliżej. Jednak do tej pory nie powstał żaden wspólny z ich strony front w przygotowaniu projektu. W międzyczasie — wiemy, co się stało — że organizacje Forum Rozwoju Olsztyna, Stowarzyszenie Architektów Polskich, i inne złożyły wniosek o wpisanie tego projektu do rejestru zabytków. Od 9 września weszła nowa ustawa dotycząca zabytków, która mówi, że jeśli się toczy postępowanie związane ze wpisaniem do rejestru, nie mogą być wydawane żadne decyzje administracyjne dotyczące tego obiektu, np. pozwolenie na budowę. A nawet jeśli do tego dojdzie wcześniej, to i tak nie mogą być prowadzone jakiekolwiek roboty związane z modernizacją, remontem, rozbiórką i tak dalej. W związku z tym wojewódzki konserwator zabytków odmówił wszczęcia postępowania i napisał do minister Gawin, która z urzędu wszczęła postępowanie. Toczy się ono w tej chwili.

Moje zdanie jest takie: obym był złym prorokiem, ale jeśli nie dojdzie do porozumienia i wspólnej inwestycji PKP i Retail Provider i oczywiście wpisania dworca  do rejestru zabytków, to pieniądze, które są dzisiaj hipotetycznie do wykorzystania na dworzec z programu operacyjnego Polska Wschodnia, zostaną po prostu przeznaczone przez zarządzające projektem Ministerstwo Rozwoju na inne zadanie, i dworzec nie zostanie w najbliższym czasie przebudowany. W listopadzie będzie postępowanie w tej sprawie, ale się ono przedłuża i przedłuża. W międzyczasie rozpoczęliśmy przebudowę układu komunikacyjnego i zrealizujemy ją w czerwcu-lipcu 2018, jednak jak sądzę  oni do tego czasu nie ruszą, nawet gdyby wszystko potoczyło się pozytywnie. A jeśli nie ruszą się przez dwa lata, to te pieniądze nie będą dla nich, tylko zostaną przeznaczone komuś innemu, i wtedy PKP powie „nie mamy pieniędzy”.

K.L.: Myślę, że największe wątpliwości dotyczące pomnika jak i przestrzeni wokół niego zostały rozwiane dzięki naszej rozmowie. Dziękujemy za poświęcony czas, Panie Prezydencie i mamy nadzieję, że dane nam będzie jeszcze nieraz rozmawiać porozmawiać na tematy ważne dla naszego regionu.

P.G.: Dziękuję.

Wywiad został zautoryzowany i zmodyfikowany przez Ratusz olsztyński, pisownia oryginalna